poniedziałek, 20 lutego 2017

kocham, kocham, kocham góry... Moja miłość, która mnie nie zawiedzie nigdy ( przynajmniej ta jedna) Poki co to staram sie łazić po mojej okolicy, beskidach i po małym i żywieckim i innym... czuje jednak jakąś niezdefiniowaną awersję do chodzenia sama, a lubiłam wybrac sie na szlak w tygodniu gdzie normalni ludzie chodzili do pracy. Odważyłam sie napisać post na jednej z grup typu szukam towarzytwa do podróży na fejsbuku. Odzew był dość spory, w sumie to średnio sie tego spodziewałam, okazłało sie, że nie tylko ja nie pracuje w najlepszej porze alby pochodzic po górach. przed każdym nowym spotkaniem, jak to sie mówi srałam w gacie... jak opowiedziałam o tym rodzicielce stwierdziła, że totalnie zgłupiałam, pragnę umrzeć śmiercią tragiczną poprzedzoną co najmniej kilkugodzinnym brutalnym gwałtem i ogromnym cierpieniem. Ale żyję i było super, (może to tylko szczęście, nie musicie tak ryzykowac jak ja) hahaha ryzykantka ze mnie. ho ho ho 
Bardzo dobrze wspominam każda nowo poznaną osobę. Czy to Pawła z którym bylam chyba dwa razy na czantorii (ahah dziwie sie, ze mi sie chciało tam wracac, ale gooral miał koncertos) czy Maciej, który przegonił mnie po Rycerce w 11godzinnej trasie. Kazdy jeden wyjazd w góry to masa niezapomnianych widoków i mały sukces. 












zimą szlak w lesie jest magiczny, jak w śnieżnej kuli 





 szkoda, że tak mało wschodów słonca widziałam w górach

moje pudełko czekoladek

Ostatnio znowu wróciłam do akwareli, nie wiedziałam, że tymi farbkami można uzyskać tyle różnych efektów. Jak patrzę na prace profesjonalnych ilustratorów to tak myślę, że wszystkie te działania nie są z przypadku. Ktoś na prawdę opanował te farby i tańczą jak im się zagra. Zainspirowana ostatnio bardzo teraz modnym, na instagramie, odręcznym fontem, wzięłam się do próbowania czegoś na zasadzie: a nóż, widelec może mi wyjdzie. Następnie coś mnie podkusiło, żeby dodać do tego cos bardziej skomplikowanego, tak to wzięłam farby. Trening czyni mistrza, no w wiekszości przypadkach tak jest, ale zaczęłam jakieś kwiatki malować i pierwszy wyszedł mi super, kolory się ciekawie zmieszały i jakoś ogólnie kwiatek był spoko, później jak próbowałam już celowo osiągnąć coś podobnego wychodziło źle, jak nie bardzo źle. No cóż, nie każdy umie pogodzić celowość z działaniem. Póki co to jakieś luźne pomysły, może kiedyś mnie zainspirują do czegoś więcej. Właśnie, w życiu ważne jest się ciągle inspirować, żeby pamiętać, próbować i dążyć do czegoś.